preloder

Krzysztof Chmielarz: Musimy wziąć się do roboty

1 Listopad, 2017

Nasz zespół w sezonie 2017/18 gra w kratkę, jednak jedną z wyróżniających się osób jest wchodzący z ławki w tym sezonie Krzysztof Chmielarz. Rozgrywający opowiada m.in. o tym, jak zmieniło się jego życie od kiedy został tatą, oraz o swojej roli w zespole.

Piotr Jankowski: Zacznijmy może od tego, że ten sezon jest dla Ciebie zupełnie inny – pod każdym względem. Jak zmieniło się Twoje życie, od kiedy zostałeś tatą małego Jasia?

Krzysztof Chmielarz: Co się zmieniło? Nadal gram w koszykówkę, chodzę do pracy, mam mało wolnego czasu, lecz każdą wolną chwilę poświęcam mojemu synkowi, a wszystkie inne rzeczy robię myśląc o nim. Powiedziałem sobie, że będę grał w kosza tak długo, dopóki Jasiu sam nie przyjdzie na mecz taty (śmiech). Bycie rodzicem to naprawdę fajna rzecz!

W drużynie też się trochę zmieniło. W bieżącym sezonie rolę pierwszego rozgrywającego przejął Radek Basiński, a Ty większość spotkań rozpoczynasz z ławki. Wziąłeś to sobie do serca? Takiego wejścia w sezon chyba dawno nie miałeś.

Jeżeli mam wychodzić z ławki przez cały sezon, to zgłaszam kandydaturę na „Najlepszego Zmiennika II ligi”. To, że wychodzę z ławki wcale nie godzi w moją dumę – znam swoją wartość. W sporcie nie liczy się to, kto rozpoczyna mecz, lecz z jakim wynikiem go kończy.

W tym sezonie mamy spore wahania formy. Najpierw wygrywamy 40 punktami, a później przychodzi mecz, w którym praktycznie nie istniejemy. Co jest tego powodem?

Naprawdę ciężko znaleźć jeden powód takich wahań. Mamy ciekawy zespół, który wystarczy zgrać – by każdy znał swoją rolę i zadania na boisku. Wszyscy musimy wiedzieć i pamiętać, jaki cel nam przyświeca w tym sezonie. Jeżeli wykorzystamy nasz potencjał w 100%, to wiem, że nie ma dla nas konkurencji w II lidze.

Podczas meczu w Pleszewie skręciłeś kostkę. Już wszystko w porządku, czy czujesz jeszcze jakiś dyskomfort?

Pauzowałem przez dwa mecze i zagrałem dwa mecze od urazu stawu skokowego. W dalszym ciągu czuję jakiś dyskomfort i jestem zły na tę całą sytuację, ponieważ byłem bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Wiem jednak, że urazy i kontuzje to część sportu wyczynowego, więc zaciskam zęby i trenuję mimo coraz to już mniejszego dyskomfortu. „Dejw” [Dawid Lukoszek, fizjoterapeuta naszego zespołu – przyp. red.] wie co robi i jak zawsze wyleczy mój uraz w 100%.

Mieliśmy już okazję grać z Sudetami Jelenia Góra, w trakcie turnieju przed sezonem. Co wiemy o naszym najbliższym rywalu?

Zespół z Jeleniej Góry dobrze czuje się na własnym parkiecie. Mają bardzo dobrą pierwszą piątkę, którą będziemy musieli zatrzymać od pierwszych minut. My mamy wyrównaną „dwunastkę” i tu widzę naszą przewagę. Trzeba wziąć się do roboty i udowodnić to w sobotę na parkiecie.

W pięciu meczach sezonu 2017/18 Krzysztof Chmielarz notuje średnio 12,8 punktu, 5,5 asysty oraz 2 zbiórki na mecz, spędzając na parkiecie nieco ponad 22 minuty. Dla porównania – w poprzednich rozgrywkach, gdy spędzał na parkiecie średnio 10 minut więcej, notował tylko o punkt lepsze statystyki.