preloder

5 pytań do: Wojciech Leszczyński

4 Październik, 2016

W kolejnej części cyklu „Pięć pytań do” na nasze pytania odpowiada najlepszy strzelec meczu z KŚ AZS Politechniki Gliwickiej – Wojciech Leszczyńki, zdobywca 18 punktów.

Wygraliśmy drugi mecz w sezonie, choć pierwsze trzy kwarty tego nie zapowiadały. To twoje przechwyty doprowadziły nas do zwycięstwa, bowiem to po nich zdominowaliśmy ostatnie minuty meczu. Czujesz się swego rodzaju bohaterem?

Wojciech „Leszczu” Leszczyński: W żadnym wypadku nie czuję się bohaterem. To, że piłka dosłownie wpadała w moje ręce, to wola Boska. Rywale popełniali błędy w najważniejszej części spotkania. Gdy już ją przechwytywałem, szedłem mocno na kontrę, i na szczęście odnajdywałem drogę do kosza.

Do naszego zespołu przyszedłeś po to, by pełnić rolę lidera. Czujesz presję?

WL: Po ostatnim sezonie spędzonym w Pogoni Prudnik, w której trener praktycznie w ogóle nie wpuszczał mnie na boisko potrzebowałem rehabilitacji. W okolicy czerwca przeprowadziłem kilka rozmów z trenerem Jędrzejem Sudą oraz dr Dariuszem Nawareckim. Zapewnili mnie, że pragną wykorzystać mój potencjał, pomogą się odbudować i w żaden sposób nie będą wywierać na mnie presji. Jak widać, dotrzymują słowa, za co jestem im bardzo wdzięczny, gdyż z każdym meczem mogę rozkręcać się coraz bardziej.

Po odejściu z Prudnika chyba nie mogłeś narzekać na brak ofert. Dlaczego zdecydowałeś się podpisać kontrakt z naszym zespołem?

WL: Przede wszystkim o mojej decyzji zaważyła szczerość doktora Nawareckiego oraz trenera w rozmowach o mojej roli w zespole. Ponadto pragnąłem mieć możliwość rozwoju zarówno sportowego, jak i intelektualnego, a AZS Politechnika Opolska mi na to pozwala. Nie dość, że zaplecze sportowe jest tutaj na najwyższym poziomie, to także mam możliwość studiowania na dwóch kierunkach. Z podjęciem decyzji nie wahałem się ani chwili.

leszczu

W meczu z KŚ AZS Politechniki Gliwickiej Wojtek Leszczyński zapisał na swoim koncie 16 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst oraz 6 przechwytów. To jego punkty w ostatniej kwarcie zapewniły nam zwycięstwo.

To był Twój pierwszy mecz, który rozegrałeś w Opolu. Kibice chyba nie zawiedli…

WL: Kiedy grałem w Prudniku, w około słyszałem, że opolska koszykówka spada na psy, a ludzi jest coraz mniej. Nigdy wcześniej nie byłem tutaj na meczu, więc z początku w to wierzyłem. Nie wiedziałem czego się spodziewać więc zbyt dużo o tym nie myślałem, co nie zmienia faktu, że zarówno władze klubu jak i my – zawodnicy, zrobiliśmy co w naszej mocy żeby o pierwszym meczu było jak najwięcej szumu w mieście. I jak widać – zadziałało! Trybuny na dole były pełne ludzi! Z tego co wiem, już jest duży progres w porównaniu z zeszłym rokiem! A będzie jeszcze lepiej!

Co Twoim zdaniem możemy osiągnąć w tym sezonie? Awans jest w naszym zasięgu?

WL: Naszym najważniejszym osiągnięciem w tym sezonie będzie zostawienie całego serca na parkiecie w każdym kolejnym meczu, gra zespołowa, zbudowanie atmosfery i solidnej drużyny rozumiejącej się zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Czy awans jest w naszym zasięgu? Nie myślimy o tym. Tak jak powiedziałem, najpierw zostawmy serce na boisku, wylejmy ostatnie poty i dajmy z siebie 110%, a później zobaczymy na co nas stać w tym roku.

W barwach Weegree AZS Politechniki Opolskiej popularny „Leszczu” notuje średnio 13 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst w trakcie średnio 34,5 minuty spędzanych na parkiecie. Te statystyki przekładają się na eval 16,5.